Nie czytasz? Nie rozmawiam z tobą

„Nie czytasz, nie rozmawiam z tobą” i bardziej dosadne wersje tego memu robią dziś sporą karierę. No to proszę bardzo, oto mężczyzna, który powinien zrobić wrażenie na rozpowszechniających te mamy paniach 😉

Młody Buonaparte, bo pod takim nazwiskiem syn korsykańskiego adwokata, urodzony w roku przyłączenia rodzinnej wyspy do Francji, poszedł do francuskich szkół, miał od młodości opinię pożeracza książek. Oczywiście o wczesnych latach jego życia wiemy niewiele. Niemniej rodzina najwyraźniej musiała być bardzo świadoma wagi wykształcenia, skoro ojciec postarał się o świadectwo szlachectwa, żeby móc posłać wszystkich synów do szkół. Później, w czasach rewolucyjnych, na pensję Madame Campan, dawnej damy dworu Marii Antoniny, uczęszczały też córki państwa Carla i Letizii Buonaparte. Dla bardzo średnio zamożnej rodziny z prowincji był to spory wysiłek, mimo że najstarsi chłopcy dostali stypendia na naukę.

Pewne informacje mamy na temat ulubionych lektur Napoleona z czasów nauki w przygotowawczej szkole wojskowej w Brienne w Szampanii; o kilku miesiącach spędzonych w Autun na nauce francuskiego wiemy bardzo niewiele, głównie z wspomnień starszego brata, Josepha. W Brienne przyszły cesarz zaczytywał się przede wszystkim w dziełach historyków starożytnych, a to zamiłowanie pozostało mu do końca życia. Na Św. Helenie napisał nawet wyczerpujący komentarz do „Wojny gallijskiej” Cezara. Przedmiotem, w którym wyróżnił się w szkole, okazała się matematyka, co zaprowadziło go do artylerii, niemniej nauczyciele i inni uczniowie zapamiętali chmurnego chłopca z książką w ręku.

Zamiłowanie do książek pozostało. Dziś to chyba niewyobrażalne, zwłaszcza zważywszy środki transportu, ale podręczna biblioteczka kampanijna najpierw generała Bonaparte, a potem kolejno Pierwszego Konsula i cesarza była pokaźna. Dokładne dane posiadamy już dla wyprawy egipskiej (1798-99). Głównodowodzący Armii Orientu miał własnoręcznie sporządzić spis książek do zabrania. Ich ogólna liczba przekracza dwieście woluminów i obejmuje pozycje historyczne, naukowe, filozoficzne, ale też sporo literatury pięknej, poezji i prozy. Po prawdzie literatura piękna tworzy połowę zbioru. A prawie połowa tej połowy, 1/5 całego zbioru, to czterdzieści „powieści angielskich”! Można domniemywać, że zapewne Walter Scott, może Jonathan Swift i Daniel Defoe, ale może też dzieła bardziej popularne czyli po prostu czytadła.

Biblioteki cesarskich pałaców liczyły po kilkadziesiąt tysięcy woluminów (dla porównania, w pałacu w Compiègne biblioteka za Ludwika XVI zawierała zaledwie ok. 4000 tomów), co wydaje się wręcz niewyobrażalne w czasach sprzed gigantycznego przyspieszenia w rozwoju zwłaszcza powieści.

Biblioteka w Malmaison

Na Elbę Napoleon wywiózł ponad 5000 tomów książek, podobnie zróżnicowanych jak każda podręczna biblioteczka. Książki te pozostały na wyspie, tworząc podwaliny biblioteki publicznej (o różnych napoleońskich inwestycjach na Elbie innym razem). Natomiast na Św. Helenie Napoleon brak książek był dla byłego cesarza jednym z głównych źródeł cierpienia. Sir Hudson Lowe, gubernator wyspy i nemezis Napoleona (po raz pierwszy ich drogi przecięły się podczas oblężenia Tulonu w 1793), wiedział o tym doskonale i blokował transporty książek, gazety zaś metodycznie wycinał, żeby nie zawierały niepożądanych informacji (np. o zmianie nastrojów w Anglii). Niestrudzona Lady Holland, żona jednego z głównych liberalnych polityków, który zapewne zostałby premierem, gdyby Napoleon wygrał pod Waterloo, a konserwatywny rząd w Anglii upadł, robiła, co mogła, by dostarczyć więźniowi jak najwięcej lektur.

We wczesnej młodości Napoleon nie ustrzegł się też napisania sentymentalnej powieści, romansu po prostu i to być może opartego na własnych doświadczeniach. Nazywa się to „Clisson et Eugénie”, zachowało się w rozproszonych fragmentach i – uwaga – najważniejszy rękopis znajduje się w Polsce, w kórnickiej bibliotece (pochodzi z kolekcji Tytusa Działyńskiego i jest uważany za napisany ręką własną oryginał).

spotkanie Napoleona z Goethem i Wielandem w Erfurcie w 1808 r.

Wedle materiału anegdotycznego nie miał natomiast litości dla książek, które go zirytowały – ponoć sporo rozpoczętych powieści lądowało w kominku. Nie mamy, niestety, ich listy, no i to anegdota z rodzaju se non è vero, è ben trovato. Na pewno natomiast lubił się spierać o książki – samemu Goethemu osobiście wytykał, że fabuła „Cierpień młodego Wertera” jest nielogiczna, a motywacje głównego bohatera bezsensowne. Podobno jednakowoż obaj panowie byli pod swoim wzajemnym wrażeniem.

4 comments

  1. W roku 2006 Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu wydało „Clissona i Eugenię” w tłumaczeniu profesora Jacka Kowalskiego oraz ze wstępem Wandy Karkucińskiej. I pomyśleć, że w roku 1795 Napoleon w stylu romansowym fantazjował o swoim bohaterze stającym na czele armii… Sporo to mówi o nim jako egocentryku i narcyzie, o jego ambicjach. Ciekawe, czy dałoby się na tej podstawie dokonać jakiejś analizy psychologicznej…

    Polubienie

  2. Mam to wydanie, kupiłam w Poznaniu 🙂 Natomiast co do tego stawania na czele armii – cóż, w owych czasach to było dość powszechne marzenie, bo dla „klasy średniej”, z jakiej wywodził się Napoleon, to była jedna z głównych ścieżek kariery – za ancien regime’u było do tego, żeby zrobić jako taką karierę, potrzebne szlachectwo, więc ojciec Buonaparte się o takowe (genueńskie) papiery wystarał, żeby synom umożliwić naukę we Francji i otrzymanie stypendiów królewskich. Dla chłopaka szkolonego na oficera zatem marzenie o dowództwie było całkiem naturalne 🙂 Gdyby jeszcze przed Rewolucją jego starszy brat, kształcony na prawnika (po ojcu), napisał podobną powieść, to może uczyniłby bohatera członkiem tzw. Parlamentu Paryskiego czyli bardzo ważnego ciała doradczo-sądowniczo-ustawodawczego. Szczyt kariery dla ambitnego prawnika 😉

    Pozdrawiam!

    Polubienie

  3. Dostrzegam nieco więcej niż powszechne marzenie, zacytuję:

    „I oto stoi już na czele armii. Cokolwiek czyni, myśli swoje zwraca ku Eugenii, zapisując świadectwo miłości. Jego imię było hasłem zwycięstwa, talent i szczęście pomnażały jego sławę. Cokolwiek zamierzył, wykonał, uprzedzając pragnienia ludu i armii, która zawdzięczała mu swoje sukcesy.”

    To jest jednak romantyczna megalomania, ale także fantazja niepowszednia. Wszystko jednak stało się takim proroctwem, choćby wydarzeń z roku 1796, uniesień z Józefiną i błyskotliwych kampanii we Włoszech, że należy Napoleonowi wybaczyć narcyzm i megalomanię. Zasłużył na absolutne wybaczenie, skoro jego powieść ma wartość przepowiedni sprawdzającej się z czasem.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s