Francuscy protestanci wracają do łask

Notka na Święto Reformacji, bardzo ważne w krajach protestanckich. Kwestia protestantyzmu to jeden z najbardziej kłopotliwych tematów w historii Francji. Wg wyliczeń historyków wojny religijne XVI i XVII w. pochłonęły w tym kraju trzy miliony żywotów ludzkich.

Mało kto nie słyszał o Nocy św. Bartłomieja – rzezi hugenotów (czyli wyznawców kalwinizmu, który najmocniej przyjął się we Francji) dokonanej 23/24 sierpnia 1572 roku podczas wesela przyszłego króla Henryka IV Burbona z Małgorzatą de Valois („królową Margot”). Tenże Henryk IV ogłosił w 1598 roku edykt nantejski, wprowadzający wolność wyznania i przyznający hugenotom nie tylko prawa, ale także możliwość utrzymywania własnych oddziałów wojskowych oraz twierdz. Te ostatnie stały się zarzewiem kolejnych konfliktów – pamiętamy choćby z „Trzech muszkieterów” oblężenie La Rochelle przez wojska kardynała Richelieu. W roku 1685 edykt wydany przez Ludwika XIV w Fontainebleau anulował edykt nantejski i powróciły prześladowania protestantów, choć w formie bardziej zawoalowanej niż wcześniej.

Przede wszystkim francuscy protestanci byli odsunięci od wyższych stanowisk państwowych i udziału w życiu publicznym. Nie wolno było też odprawiać nabożeństw protestanckich – groziła za to kara więzienia. W całej Francji tuż przed rewolucją było niespełna pięćdziesieciu pastorów działających w podziemiu. I jakkolwiek na najwyższych szczeblach władzy w tuż przedrewolucyjnej Francji (ba, w bezpośrednim związku z wybuchem Wielkiej Rewolucji) znajdujemy jednego kalwina, Jacques Necker mógł obejmować stanowiska ministerialne wyłącznie dzięki kruczkowi prawnemu: był Szwajcarem, a nie Francuzem.

Nic dziwnego zatem, że protestanci powitali entuzjastycznie reformy rewolucyjne, a przede wszystkim rozwód tronu i ołtarza. Konkordat roku 1801 (było o nim tutaj), artykuły organiczne mu towarzyszące, a także umowy podpisane z innymi związkami wyznaniowymi (protestantyzmem i judaizmem) przez Napoleona, przypieczętowały wolność religijną w porewolucyjnej Francji. Nawiasem mówiąc, negocjatorem konkordatu ze strony Francji był Jean-Étienne-Marie Portalis, adwokat, który za czasów monarchii bronił protestantów w procesach sądowych, później jeden z głównych autorów Kodeksu cywilnego.

Wśród wysokich urzędników napoleońskich znalazł się jeden protestant, na dodatek pochodzenia niemieckiego, Otto de Mosloy (minister stanu w roku 1813), co mogłoby sugerować, że niewiele się zmieniło w stosunku do ancien régime’u. Wystarczy jednak spojrzeć nieco niżej, aby zobaczyć znaczącą różnicę. W funkcjonującym za Konsulatu i początkowego Cesarstwa (do 1807) Trybunacie protestanci stanowili 9% członków, nieco mniejszy procent dotyczy Legislatywy przed rokiem 1814, ale tam co roku zmieniała się jedna piąta składu.

Te liczby nie wyglądają może imponująco, dopóki nie porównamy ich z procentem protestantów we Francji – w całym społeczeństwie było ich zaledwie 2%, czyli ta reprezentacja była całkiem spora. Nieźle wygląda też protestancka obecność wśród urzędników średniego szczebla: w radzie państwa, wśród prefektów, dyplomatów, a także wysokich oficerów. Najbardziej znanym protestanckim generałem był pochodzący z Colmar Jean Rapp. Warto też wspomnieć o wsparciu finansowym dla Konsulatu, jakie w grudniu 1799 roku udzieliły banki – w grupie dwudziestu przedsiębiorców kredytujących nową władzę znalazły się cztery banki protestanckie. Za czasów Cesarstwa biznesy rozwijali późniejsi potentaci przemysłowi pochodzący z Alzacji – jedynego regionu Francji z przewagą protestantyzmu, tym razem luterańskiego.

Dwudziestu czterech lub dwudziestu siedmiu (wg różnych źródeł) przedstawicieli kościołów i wspólnot protestanckich stawiło się też w roku 1804 na koronacji, choć nie uczestniczyli w mszy. Niemniej kilka dni po uroczystościach paryski pastor Marron spotkał się z papieżem Piusem VII (którego Napoleon przywiózł do Paryża na koronację). Jeszcze w roku 1803 Pierwszy Konsul podarował paryskim protestantom piękny barokowy kościół w starej prestiżowej dzielnicy Le Marais, niedaleko placu Bastylii, dawny Sainte-Marie-des-Anges. Temple du Marais do dziś należy do zjednoczonego kościoła protestanckiego Francji (Église protestante unie de France).

Sam Napoleon wielokrotnie wyrażał się bardzo pozytywnie o protestantach; prawdopodobnie nawet osobiście sympatyzował z tym wyznaniem (w roku 1801 powiedział „chciałbym, żeby cały świat był protestancki”, wcześniej wypowiadał się o straconej szansie na zwycięstwo Reformacji w XVI w.). Niemniej jako pragmatyk – zwłaszcza w kwestiach religijnych i społecznych – zdawał sobie sprawę, że nie dałby rady oprzeć na zbyt mało licznych i zbyt zróżnicowanych kościołach protestanckich zgody narodowej i spokoju społecznego we Francji.

W roku 1814 karta konstytucyjna Ludwika XVIII nie znosiła wprawdzie wolności religijnej, ale ustanawiała katolicyzm jako religię państwową (za Napoleona był jedynie uznany za religię większościową). Liczni protestanci stali się ofiarami tzw. białego terroru w roku 1815.

2 comments

  1. […] Jansenizm, mający doktrynalnie wspólnego z kalwinizmem, a więc i francuskim hugenotyzmem, został potępiony przez kolejnych papieży, niemniej w wersji „słabej” cieszył się sporą popularnością także wśród francuskich katolików, zwłaszcza w zakonach o surowych regułach oraz wśród zwolenników gallikanizmu, czyli dużej niezależności kościoła Francji od Rzymu. Jansenizm był też drogą pośrednią dla zwolenników protestantyzmu, którzy po wydaniu przez Ludwika XIV edyktu z Fontainebleau, znoszącego tolerancyjny edykt nantejski Henryka IV, był we Francji nielegalny.Więcej na ten temat w notce Francuscy protestanci wracają do łask. […]

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s