Mazurski zabytek a wielka moda epoki

Ten wpis dedykuję wszystkim, którzy wierzą w sensacje wypisywane co jakiś czas przez media, jakoby znajdujący się na Mazurach, we wsi Rapa, grobowiec rodziny Fahrenheidów, mający kształt piramidy, był czymś niezwykle tajemniczym, czego „geneza nie jest dokładnie znana”. Otóż akurat w przypadku ukończonego w roku 1811 grobowca, geneza formy jest absolutnie jasna i oczywista, a wątpliwe, czy poza tym w genezie jest cokolwiek naprawdę tajemniczego.

Cofnijmy się o nieco ponad dekadę. W 1798 roku generał Bonaparte, triumfator z Italii, wyrusza na wyprawę, do której sam przekonał Dyrektoriat – do Egiptu. Cel polityczny jest jasny – należy przejąć kontrolę nad jedną z dróg do Indii, odciąć Anglików od Bliskiego Wschodu. Gospodarcza wojna francusko-brytyjska trwa w najlepsze. Przy okazji można namieszać nieco w państwie otomańskim, ponieważ Egipt ma dość władzy mameluków.

Nie będziemy wdawać się w szczegóły militarno-polityczne, bo wyprawa pod tymi dwoma względami kończy się fiaskiem. Ale ekspedycja ma większy rozmach i szersze plany – na wzór Aleksandra Wielkiego, a w każdym razie legend o tymże, Bonaparte postanawia zabrać do Egiptu istną rzeszę uczonych: przyrodników, historyków, lingwistów, orientalistów, a na dodatek do nich spory zespół artystów, którzy mają uwiecznić zabytki, obyczaje, ludność Egiptu. I to, co miało być dodatkiem do wielkiego planu politycznego, czyli naukowe poznanie Egiptu, okazuje się strzałem w dziesiątkę. Rysownik Dominique Vivant Denon, przyszły dyrektor Musée Napoléon (Luwru) i paru innych artystycznych projektów, przywozi setki plansz z rysunkami, które wykonał on sam i jego kilkunastu współpracowników. Wkrótce wydaje dość krótkie, dwutomowe dzieło Voyage dans la Basse et la Haute-Égypte pendant les campagnes du général Bonaparte (Podróż po Dolnym i Górnym Egipcie podczas kampanii generała Bonapartego, 1801-1802), które staje się natychmiastowym bestsellerem.

Niemal jednocześnie, w 1802 roku, powołana zostaje specjalna komisja, która ma nadzorować wykonanie pomysłu generała Klébera (zamordowanego w Kairze 14 czerwca 1800 roku), stworzenia monumentalnego, wielotomowego, bogato ilustrowanego opisu Egiptu. Czyli słynnej Description de l’Egypte ou Recueil des observations et des recherches qui ont été faites en Egypte pendant l’expédition de l’armée française („Opisanie Egiptu czyli Zbiór obserwacji i badań poczynionych podczas wyprawy armii francuskiej”, jak być może przetłumaczono by w epoce). Opracowanie i wydanie tego dzieła zajmie prawie trzy dekady: pierwszy tom ukaże się drukiem w 1809, a ostatni w 1829 roku. (Tak naprawdę były to dwa wydania, z czego dopiero drugie, w latach dwudziestych, zawierało całość materiału). Obejmą one starożytności egipskie, Egipt współczesny, historię naturalną (czyli faunę i florę) i dodatkowe tomy plansz z ilustracjami. [Description zasługuje na odrębną notkę, więc na razie tyle.]

Najbardziej jednak znanym pokłosiem tej wyprawy będzie odczytanie w roku 1822 hieroglifów egipskich przez Jeana-Françoisa Champolliona, skądinąd zagorzałego zwolennika Cesarstwa, który w pierwszych latach Restauracji miał z tego powodu spore kłopoty. Tzw. „kamień z Rosetty”, dzięki któremu to odczytanie stało się możliwe, został znaleziony w Delcie Nilu 15 lipca 1799 roku. Nawiasem mówiąc, Rosetta była wówczas przemianowana na Fort Jullien, na cześć poległego w Egipcie adiutanta Bonapartego. Wtedy jednak nikt jeszcze nie wiedział, jak kolosalne znaczenie dla nauki będzie miała odkryta tam ptolemejska stela. [Też na osobną notkę.]

Znaczenie społeczne miało to, że wyprawa egipska i przywiezione z niej skarby oraz badania naukowe spowodowały kolosalną modę na wszystko, co egipskie. Panowała ona przez cały okres napoleoński, przetrwała przez większość XIX wieku. W tej klasycznej „wiktoriańskiej” Anglii, czyli pod koniec wieku, organizowano nawet specjalne spotkania towarzyskie – w Egipcie, ale i w Londynie – podczas których rozwijano egipskie mumie. We Francji na późnej fali egiptomanii powstaje pierwsza nowoczesna nowela fantastyczna: Stopa mumii Théophile Gautiera (1840). Z egiptomanią wiąże się jedna z najbardziej tajemniczych historii XIX stulecia, awantura o Zodiak z Dendery. [Takoż na odrębną notkę.]

Przede wszystkim jednak Egipt odcisnął piętno na architekturze i sztuce dekoracyjnej, a więc meblach i luksusowych przedmiotach codziennego użytku. Egipskie elementy znajdziemy na filiżankach i fotelach, w malarstwie i w rzeźbie. W Paryżu, Londynie, Berlinie i Petersburgu. Później ta moda zawędruje aż do najdalszych kolonii i egiptyzujące budowle znajdą się w Afryce Południowej i Tasmanii (tu na dodatek jest to synagoga, zbudowana w 1845 roku przez zesłanych do Australii skazańców wyznania mojżeszowego). We Francji zwłaszcza styl meblarski określa się wręcz terminem retour d’Egypte czyli „powrót z Egiptu”.

Szczególną popularnością cieszyły się elementy egipskie w sztuce nagrobnej – zapewne dlatego, że Egipt utożsamiano z niespotykanym gdzie indziej kultem zmarłych, ale także z nieśmiertelnością i tajemniczą magią. W epoce napoleońskiej grobowce w formie obelisków, piramid, sfinksów (lub też wykorzystujące te i inne elementy kojarzące się z Egiptem) były na porządku dziennym. Nic więc dziwnego, że taki pomnik wystawił swojej rodzinie w 1811 roku bardzo bogaty pruski kolekcjoner, który ponoć interesował się egipską ezoteryką (choć obiektywniejsze od polskich mediów źródła twierdzą, że może nie aż tak bardzo, jak chcieliby łowcy sensacji; nie ma też pewności, czy rzeczywiście mumifikował rodzinę, ponieważ proces mógł nastąpić z przyczyn naturalnych) i którego było stać na zatrudnienie jednego z najwybitniejszych rzeźbiarzy neoklasycyzmu, Bertela Thorvaldsena.

Groby w kształcie piramid spotykamy bardzo długo, czasami mają one coś wspólnego z zainteresowaniami właścicieli (jak Van Ness Parsons Mausoleum na brooklyńskim cmentarzu, z lat trzydziestych XX wieku, trzecie zdjęcie poniżej), czasami są jedynie ukłonem w stronę modnej formy (jak pomnik grobowy Elizabeth Donkin w południowej Afryce, 1820, drugie zdjęcie). Na pierwszym zdjęciu – mazurski grobowiec Fahrenheidów o proporcjach jako żywo zbliżonych do piramido-obelisków z szesnasto- i siedemnastowiecznych rycin, rzekomo ilustrujących egipskie zabytki.

Jakby ktoś chciał poczytać, jakie teorie się jednakowoż wysnuwa, oto jeden z inkryminowanych artykułów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s