Tylko pół imienia!

Ja tu zazwyczaj w kółko o Orlątku, ale dziś będzie trochę o jego najstarszym przyrodnim bracie (w sumie miał sześcioro albo i siedmioro przyrodniego rodzeństwa po obu stronach, z tym że nie liczymy tu ewentualnych owoców wcześniejszych przelotnych związków ojca, o których wiadomo jedynie – a i to plotkarsko – że generał czy też konsul przyznawał jakieś tam utrzymanie tym dzieciom, których matki potrafiły się powołać na okoliczności istotnie wskazujące na ojcostwo). Choć sporo będzie o jego matce.

Jeszcze bowiem przed Aleksandrem Walewskim Napoleon miał jednego syna: Charles Denuelle, znany lepiej jako „Comte Léon”, urodził się 15 grudnia roku 1806 w Paryżu. Dopiero jednak 31 grudnia (choć czasem podawany jest 26.12) cesarz, stacjonujący w Pułtusku, dowiedział się o tych narodzinach. Wedle anegdoty miał zawołać „niech nosi tylko pół mojego imienia” – stąd Léon.

O tym synu rzadko się słyszy, a jest bardo ważny: to jego narodziny, a nie – jak się czasem czyta – Aleksandra cztery lata później, były decydujące dla decyzji o rozwodzie z Józefiną. A konkretnie – pewność, że to nie Napoleon jest bezpłodny, w połączeniu ze śmiercią najstarszego syna Hortensji de Beauharnais i Ludwika Bonapartego, pięcioletniego Napoléona-Louisa-Charlesa, który był rozważany jako następca cesarskiego tronu od 1804 roku. Mówi się nawet, że Karolina Bonaparte-Murat osobiście i celowo zaaranżowała romans brata ze swoją byłą szkolną koleżanką, a następnie lektorką, Éléonore Denuelle de La Plaigne, dokładnie po to, żeby udowodnić nielubianej Józefinie, że to ona jest powodem braku następcy tronu.

Niewiele wiemy o matce Léona: jej rodzice byli niearystokratycznymi, dość zamożnymi rentierami, córka wyszła pechowo za kapitana kawalerii, który okazał się oszustem (historia trochę jak z panem Wickhamem w Dumie i uprzedzeniu Jane Austen), przez pewien czas ukrywała się w klasztorze, ale w końcu (na początku roku 1806) rozwiodła się z mężem, a ponad rok po urodzeniu cesarskiego syna wyszła ponownie za mąż, tym razem za porządnego człowieka, porucznika piechoty Pierre-Philippe’a Augier de la Sauzaye’a, który jednakowoż zginął podczas przeprawy przez Berezynę.

Nie jest jasne, kiedy Napoleon poznał Eleonorę. Wedle pamiętników Constanta, miało to miejsce jeszcze w 1804 roku:

Jej cesarska wysokość księżna Murat miała w swoim domu młodą lektorkę, pannę E… Była ona wysoka, szczupła, ładnie zbudowana, ciemnowłosa z pięknymi czarnymi oczami, żywa i dość kokieteryjna. (…) Pewne osoby, które uważały, że byłoby dobrze odsunąć Jego Cesarską Mość od cesarzowej, zauważały z radością, że lektorka wypróbowuje moc swoich spojrzeń na cesarzu, on zaś najwyraźniej jej ulega.

Constant, Mémoires

Związek ten nie trwał długo, ale znów – nie wiemy, dlaczego, ani tak naprawdę, ile czasu. Z pamiętników Constanta dowiadujemy się jedynie, że panna Denuelle najwyraźniej pozwoliła sobie na o jedną niedyskrecję za dużo, kiedy przybyła niezapowiedziana do Fontainebleau wraz z synem, pomaszerowała prosto do prywatnych apartamentów cesarza i zażądała spotkania. Co było realnym problemem – nie wiadomo. W każdym razie, mimo że w oficjalnym akcie urodzenia chłopca widniało „ojciec nieobecny”, Napoleon zadbał o matkę i syna, dając im w prezencie posiadłość oraz sporą sumę pieniędzy, częściowo w akcjach, a także wyznaczając dla chłopca opiekuna związanego z dworem oraz nauczycieli, a także finansując następnie naukę w dobrych szkołach. Po powrocie z Elby niespełna dziesięcioletni Léon został oddany pod opiekę Madame Mère, a w testamencie z 1821 roku cesarz przeznaczył dla niego sporą sumę pieniędzy. Skądinąd jest w tym jakaś ironia, że pierwszy nieślubny syn Napoleona miał w papierach „nieobecnego ojca” z powodów prywatno-wizerunkowych, a temu jedynemu legalnemu to ojcostwo wykreślono z powodów polityczno… wizerunkowych, z punktu widzenia cesarza Franciszka I.

Jakkolwiek być może cesarz zerwał kontakty (jak twierdzą niekiedy biografowie Léona) a na pewno romans z matką, niewątpliwie widywał się z synem, którego dość często wzywał albo do Pałacu Elizejskiego, należącego do Muratów, albo wręcz do Tuileries. Co więcej, chłopiec był ponoć tak podobny do ojca, że trudno byłoby udawać, że nie jest cesarskim synem. Część plotkarzy twierdziła wręcz, że Napoleon uznał Léona za własne dziecko dopiero wtedy, kiedy to podobieństwo stało się zbyt wielkie, ale to raczej pogłoski.

W tym kontekście zagadkowy jest passus z pamiętników Hortensji de Beauharnais – Léon pojawia się tam dość niespodziewanie w scenie ostatniego spotkania z cesarzem w ogrodach Malmaison pod koniec czerwca 1815 roku:

Pewnego dnia w południe Cesarz wezwał mnie do siebie. Znalazłam go w ogrodzie w towarzystwie nieznanego mi mężczyzny i dziecka, które wyglądało na jakieś dziewięć-dziesięć lat. Biorąc mnie na stronę, Cesarz powiedział: – Hortensjo, przyjrzyj się temu dziecku, kogo ci ono przypomina? – To twój syn, Sire, to wypisz wymaluj Król Rzymu. – Tak uważasz? A więc tak musi być. (…) Czemu tak sądzisz? – Sire, ludzie sporo mówili, a to podobieństwo potwierdza, że się nie mylili. – Przyznaję, że długo wątpiłem w to, czy jest on moim synem, a mimo to kazałem go kształcić (…). Pragnąłem go zobaczyć i, podobnie jak ciebie, podobieństwo do mojego syna [Króla Rzymu] mnie uderzyło. (…) Kiedy urządzę się w Ameryce, wezwę go do siebie.

Mémoires de la reine Hortense

Cała ta rozmowa jest dość zagadkowa. Czy królowa Hortensja miała powody, by zmyślać? Na przykład z powodu matki, Józefiny? Czy Napoleon zajmował się małym Léonem, nie mając pewności, że to jego syn? Czy podobieństwo do ojca mogło się ujawnić dopiero tak późno? Czy wreszcie prawie dziesięcioletni chłopiec może być tak bardzo podobny do swojego czteroletniego braciszka? Dziecięce portrety Orlątka podkreślają podobieństwo do ojca, dopiero później na pierwszy plan wysuwają się cechy „habsburskie”, a więc wszystko jest możliwe. Czy rzeczywiście Napoleon planował sprowadzenie nieślubnego syna do Ameryki, jeśli ciągle jeszcze rozważał taki bieg wypadków? Może miał świadomość, że Austria nigdy nie odda mu Króla Rzymu i chciał mieć przy sobie jakiegokolwiek dziedzica? Zapewne nigdy się tego nie dowiemy.

Niezależnie od zagadkowej relacji Hortensji, wszystko wskazywało na to, że Léon był powszechnie uważany za cesarskiego syna. Mimo to pierwszy mąż Eleonory wydał w 1816 roku, a więc już za Restauracji, pamflet, w którym – powołując się na „wiedzę powszechną”, ale nie na konkretne źródła – oskarżał byłą żonę o rozliczne romanse, przede wszystkim z mężem swojej protektorki (a i swoim protektorem, bo to pracodawcy żony wyjednali mu złagodzenie kary za oszustwo) – Joachimem Muratem. Fakt, że prawie o sześć lat starszy od Léona pierworodny Karoliny, Achille, miał tę sama mamkę, może świadczyć zarówno na korzyść, jak i przeciwko hipotezie, jakoby jego ojcem nie był cesarz, ale jego szwagier. Niemniej poza oskarżeniami Revela, który mógł mieć interes w rzucaniu pomówień na rodzinę cesarską, a i własną byłą małżonkę, która wraz z synem została wcześniej zabezpieczona finansowo, no i na dodatek wyszła po raz trzeci za mąż, robiąc tym razem naprawdę niezłą partię, nie ma żadnych rzetelnych źródeł, które by podawały w wątpliwość ojcostwo Napoleona. Wręcz przeciwnie – wszystko wskazuje na to, że sam cesarz był przekonany, że ta historia potwierdza bezpłodność Józefiny, uznał też, choć nieoficjalnie, syna Eleonory.

Los najstarszego syna Napoleona, który zapowiadał się pomyślnie, mimo iż Léon oficjalnie nie należał do rodziny cesarskiej, niestety nie okazał się szczęśliwym. Ale o tym, dlaczego nieszczęśnik zyskał przydomek „piekielnego bękarta” – innym razem.

O dalszych losach Eleonory nie wiadomo zbyt wiele. W roku 1814 wyszła po raz trzeci za mąż, za hrabiego Charlesa de Luxbourg, poznanego rok wcześniej w Mannheim, gdzie po śmierci drugiego męża przebywała na zaproszenie kolejnej szkolnej koleżanki, Stefanii de Beauharnais, Wielkiej Księżnej Badenii. Pierwszy mąż usiłował bezskutecznie uniemożliwić to małżeństwo, mimo że był z Eleonorą rozwiedziony od 1806 roku. Z hrabią spędziła najwyraźniej szczęśliwe trzydzieści pięć lat, ale następnie przeżyła go o prawie dwadzieścia, zmarła bowiem w roku 1868, raptem trzynaście lat przed swoim synem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s