Starcrossed

Nie mogę sobie darować dzisiejszych podwójnych urodzin mojej ulubionej pary okresu I Cesarstwa: zarówno Karolina Bonaparte jak i jej mąż, Joachim Murat, urodzili się 25 marca, choć w sporym odstępie (1767 i 1782). A zatem trochę na luzie: w oparciu o plotki, pogłoski, trochę takiej i owakiej legendy. Bo ta historia prosi się o romansową opowieść, a o jej bohaterach będę jeszcze nie jeden raz pisać przy różnych okazjach. Nie będzie więc o karierze wojskowej Joachima, nie będzie o smutnych latach 1813-15. Będzie miło, laurkowo i rodzinnie.

Jacques Onfroy de Bréville (JOB), ilustracja z albumu „Murat”

Joachim i Karolina poznali się podczas pierwszej kampanii włoskiej – Murat był już wówczas adiutantem Bonapartego (podobno sam się zgłosił i przekonał generała, że jest mu niezbędnie jako adiutant potrzebny), który nie zapomniał kluczowej roli ówczesnego dowódcy szwadronu w wydarzeniach rewolty rojalistycznej roku 1793. Część mniej lub bardziej plotkarskich kronikarzy epoki widzi w tym związku miłość od pierwszego wejrzenia i młodziutką, uczącą się na pensji Marię Annunziatę, nazywaną w rodzinie Caroline, uciekającą z przystojnym i pełnym iście ułańskiej fantazji oficerem (ta szarża do namiotu beja w bitwie pod Abukir…), a następnie zmuszającą brata do wydania zgody na to małżeństwo. Źródła nastawione sceptycznie i zazwyczaj mało przyjaźnie widzą natomiast wyrachowanie bystrego syna oberżysty, który dzięki talentom militarnym i jeździeckim oraz tupetowi został generałem, a następnie postanowił ożenić się z siostrą swojego dowódcy, czując, że dzięki temu wysoko zajdzie. Jakkolwiek było, póki co Bonaparte odesłał najmłodszą, raptem piętnastoletnią siostrę do Francji, gdzie istotnie została umieszczona na pensji madame de Campan, byłej guwernantki dzieci królewskich. Jej szkolną koleżanką była tam m.in. Hortensja de Beauharnais. Mówi się, że naczelnemu dowódcy nie bardzo uśmiechał się związek siostry z pochodzącym bądź co bądź z gminu oficerem – znów, jakkolwiek było, najwyraźniej albo zasługi Murata (zwłaszcza podczas zamachu stanu 18 brumaire’a), albo niewygasłe uczucie przeważyło, bo w roku 1800 Pierwszy Konsul udzielił młodym zgody na ślub.

Murat niewątpliwie zaszedł daleko, bo najpierw został dowódcą wojskowym Paryża, następnie marszałkiem Francji, potem Wielkim Księciem Bergu i Kliwii, a w końcu królem Neapolu. Może szkoda, że nie Hiszpanii, dokąd został odwołany jego poprzednik Józef Bonaparte – szalona fantazja Murata połączona z bardzo zdroworozsądkowym, jak się miało okazać, stylem rządzenia mogłaby przypaść do gustu Hiszpanom (cieniem kładło się jednak stłumienie insurekcji 2 maja 1808 roku); podobnie być może byłoby w Polsce, o której tronie ponoć marzył – do tego stopnia, że kiedy pojawił się w roku 1807 przed Napoleonem w stylizowanym na polski stroju, cesarz kazał mu się przebrać, żeby przestał przypominać cyrkowca.

W Neapolu sprawdził się jako zdolny administrator i reformator: szkolnictwa, armii, handlu. Kontynuował reformy zapoczątkowane przez Józefa Bonapartego, m.in. w kwestii zniesienia feudalizmu, zakładał instytucje naukowe, walczył z bandytyzmem (to akurat niekoniecznie od razu spotykało się z przychylnym odbiorem, bo w ubogiej Kalabrii ta działalność stanowiła istotny element dochodów), był mecenasem sztuki (gust miał naprawdę wybitny). W tym wszystkim sekundowała mu czynnie małżonka, zwłaszcza że podczas kampanii wojennych to na jej barkach spoczywało wiele decyzji (i podejmowała je często samodzielnie, niekoniecznie zresztą z zamierzeniami męża, co czasem powodowało niesnaski). W ogólnej ocenie Joachim I jawi się jako najlepszy w epoce nowoczesnej król tego państewka obok panującego tu pół wieku wcześniej Karola Burbona (to władca o szczególnie bogatej numeracji: I w Parmie, VII w Neapolu, V na Sycylii, III w Hiszpanii), który był zaskakująco wykształcony i oświecony jak na swoją rodzinę (Karol skądinąd został podobnie jak Józef Bonaparte odwołany na tron hiszpański, pozostawiając Neapol swojemu nieletniemu synowi, który nigdy nie dorósł ojcu nawet do pięt jako władca). Po obaleniu Napoleona i likwidacji jego wasalnych państw Neapol pogrążył się z powrotem w reakcyjnym marazmie, niemniej sporo instytucji zdołało przetrwać, a sam król Joachim stał się jedną z ikon włoskiego ruchu zjednoczeniowego i niepodległościowego. Ale o tym innym razem.

Wracając do państwa Murat: wszystko wskazuje na to, że byli jednym z najbardziej udanych małżeństw w rodzinie Bonaparte i być może ogólnie wśród najwyższych sfer swojej epoki, mimo że żadne z nich nie było ideałem wierności małżeńskiej. Karolinie zdarzało się ponoć przespać z różnymi sławnymi ludźmi po to, żeby zrobić na złość innym damom (z takich pobudek miała nawiązać romans z austriackim posłem, późniejszym ministrem, księciem Metternichem), Joachim zaś znany był między innymi jako towarzysz romantycznych wypraw swojego cesarskiego szwagra (obaj panowie zresztą zachowywali w tej sprawie zdumiewającą dyskrecję i niezbyt obfite szczegóły tych eskapad znamy głównie ze wspomnień różnych plotkarzy epoki).

Parę łączyło najwyraźniej autentyczne uczucie, mimo że oboje ponoć mieli temperamenty z piekła rodem i kłócili się nieustannie. On w chwili śmierci ściskał w ręce portrecik żony, przed nią zaś, przebywającą w Wiedniu, ukrywano podobno przez kilka dni tragiczne wieści z południa Italii w obawie o jej zdrowie fizyczne i psychiczne. Mieli czwórkę dzieci, z których wyrosły całkiem ciekawe osobistości połowy XIX w., ale to osobne historie. Córka Louise Murat, hrabina Rasponi, wspomina niezwykle ciepło atmosferę rodzinnego domu, gdzie np. dzieci mówiły do rodziców per „ty”. Skądinąd sam Murat był wielkim „maminsynkiem” – portret swojej matki, Jeanne Loubières, woził ponoć ze sobą na wszystkie kampanie. Dziś portret ten (albo nie ten, ale podobny) znajduje się w muzeum w rodzinnym domu króla Neapolu w miejscowości, która od 15 kwietnia 1852 dekretem cesarskim zmieniła nazwę na Labastide-Murat.


Ilustracje pochodzą z wydanej w 1903 roku książki Murat autorstwa tandemu Jacques Marie Gaston Onfroy de Bréville (rysownik znany jako Job) i Georges Montorgueil (tekst), przeznaczonej pierwotnie dla dzieci, ale następnie bardzo popularnej także w kręgach dorosłych.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s