#recenzja Wystawy na dwustulecie

Lipcowa podróż pozwoliła mi zobaczyć aż sześć dużych wystaw, zorganizowanych w Paryżu i okolicach oraz w Belgii z okazji dwustulecia śmierci Napoleona, trzy wystawy mniejsze oraz kilka zupełnie malutkich na prowincji. Ponieważ większość z tych dużych trwa jeszcze co najmniej prawie dwa miesiące, wrzucam tu recenzję, bo a nuż ktoś będzie w okolicy. Zaczynam od tej, która kończy się najszybciej. Na zdjęciach pokazuję subiektywny wybór najciekawszych eksponatów.

Liège

Napoléon aux 1001 visages
(1001 twarzy Napoleona)

Musée national du château de Malmaison, Rueil-Malmaison pod Paryżem
Info praktyczne – dojazd itp. – w przewodniku; bilety należy rezerwować online, ale płaci się na miejscu.
Do 6 września 2021
Ocena: koncepcja 6/10, eksponaty 9/10
strona oficjalna wystawy

Nie liczyłam, czy na wystawie jest 1001 obiektów, na pewno nie ma tysiąca portretów; w ogóle jakkolwiek w założeniu jest to wystawa o wizerunkach, to troszkę się jej koncepcja rozłazi. Ekspozycja czasowa jest rozrzucona po całym pałacu, w przestrzeni wystawowej na drugim piętrze jest tylko jej niewielka część, w związku z czym część eksponatów to po prostu obiekty z ekspozycji stałej odpowiednio podpisane. Rezultat jest taki, że brakuje jasnej narracji, układ jest dość przypadkowy i lekko chaotyczny, dopiero na drugim piętrze eksponaty są jakoś uporządkowane i zdecydowanie skupione wokół Św. Heleny, śmierci i legendy. Część decyzji wystawienniczych jest dziwna – np. umieszczenie obrazu przedstawiającego Napoleona w Saint-Cloud w otoczeniu dzieci rodzeństwa w salonie muzycznym Józefiny, czy kapelusza w bibliotece. Prezentacja rodzeństwa i innych osób też jest raczej chaotyczna.

Najważniejszym w moim przekonaniu eksponatem jest mało znana wersja maski pośmiertnej ze zbiorów Malmaison, o której na innej wystawie (Les Invalides) mówi się, że być może jest tą naprawdę oryginalną, ponieważ w gipsie odbiły się pory skóry, zmarszczki, szczegóły brwi itd., co zdaniem kuratorów byłoby niemożliwe do wykonania rzeźbiarskiego. Znajdująca się w sąsiedniej gablocie w Malmaison rekonstrukcja twarzy na podstawie masek, wykonana w ostatnich latach przez Philippe Froescha podaje w wątpliwość hipotezę o niewykonalności rzeźbiarskiej, aczkolwiek tu mamy do czynienia z woskiem. Nietypowe i bardzo ciekawe są przedmioty w jednej z ostatnich gablot, związane z wywrotową legendą. Na uwagę zasługują dwa mało znane popiersia: dłuta François Josepha Bosio (zastąpiło znajdujące się zazwyczaj na klatce schodowej popiersie Canovy, które przewędrowało do pierwszej sali) i zwłaszcza belgijskiego rzeźbiarza Henri Josepha Ruxthiela, przedstawiające dojrzałego Napoleona w mundurze, co jest nietypowe w rzeźbie portretowej. Jest też znajdujący się w prywatnej kolekcji słynny podwójny pastelowy portret z 1812 roku, którego autorem jest Anne-Louis Girodet-Trioson. Poza tym ładna kolekcja nietypowych tabakier i pudełeczek oraz szkic przedstawiający Napoleona na łożu śmierci, przypisywany valet de chambre Marchandowi, choć część badaczy podaje to w wątpliwość.

Jest to zatem raczej wystawa dla osób na epoce się znających (dla nich wyciągnięte z magazynów obiekty na pewno będą interesujące), natomiast dla po prostu zwiedzających Malmaison stanowi co najwyżej uzupełnienie stałej ekspozycji, a nie pokazuje żadnej syntezy kwestii wizerunku.

Napoléon : de Waterloo à Sainte-Hélène,
la naissance de la légende
(Napoleon: od Waterloo do Św. Heleny,

narodziny legendy)

Mémorial Waterloo 1815, Braine-l’Alleud (Belgia)
Info praktyczne: niedaleko Brukseli i jeszcze bliżej miejscowości Waterloo, koło Butte du Lion czyli głównego pomnika na polu bitwy – w GPS najlepiej wpisać właśnie Butte du Lion (tak też nazywa się zjazd z autostrady). Możliwość dojazdu z Brukseli pociągiem i/lub autobusem, dość skomplikowana. Bilet wystawowy obejmuje wystawę, panoramę bitwy oraz wyjście na kopiec z lwem, można też kupić pełny bilet z muzeum (bardzo dziwnym i głównie interaktywno-multimedialnym).
Największym minusem obu wystaw w okolicy Waterloo jest brak porządnych katalogów.
Do 17 października 2021
Ocena: koncepcja 8/10, eksponaty 10/10
strona oficjalna wystawy
strona oficjalna wystawy Playmobil w Waterloo

Największym atutem tej wystawy są obiekty sprowadzone z muzeum na Świętej Helenie, których nie da się łatwo zobaczyć bez wędrówki na drugi koniec świata. Są to w dodatku obiekty, których nie widziałam na żadnej z niedawnych wystaw ze Św. Heleną w tle, takie jak wanna czy zestaw bilardowy.

Narracja jest klarowna, wystawę podzielono na kilka „rozdziałów”, z których najciekawszy dla znawcy czy fana epoki jest ten poświęcony codzienności w Longwood, niemniej pozostałe dają całkiem porządne wyobrażenie o ostatnim akcie napoleońskiej epopei. Nie ma jakiegokolwiek wstępu o okresie wcześniejszym, w związku z czym laik nie zdobędzie tu podstawowej wiedzy, ale temu można zaradzić zwiedzając najpierw ekspozycję stałą w muzeum-pomniku, gdzie interaktywne multimedia oraz niezbyt duża liczba autentycznych eksponatów dają dość solidny obraz epoki rewolucyjno-napoleońskiej. Taka zresztą jest założona kolejność zwiedzania, aczkolwiek można zacząć od wystawy i na niej skończyć.

Oprócz obiektów z Longwood na uwagę zasługują również niełatwe do zobaczenia przedmioty z przechwyconej i obrabowanej przez Prusaków po Waterloo berliny Napoleona, znajdujące się w prywatnej kolekcji belgijskiej, oraz kilka osobistych przedmiotów związanych z samym cesarzem i wysokimi oficerami belgijskimi. Poza tym rzadki portret Marchanda, premier valet de chambre cesarza na wygnaniu, oraz oczywiście relikwie ze Św. Heleny, w tym – co rzadsze – przedmioty codziennego użytku związane z retour des cendres w 1840 roku (fragment żagla, kapelusz jednego z uczestników wyprawy).

Wystawie towarzyszą multimedia, konkretnie nagrane wypowiedzi francuskich znawców epoki; nie oglądałam ich szczegółowo, ale ponieważ są dobrze słyszalne podczas zwiedzania, mogę powiedzieć tyle, że są krótkie i raczej bardzo ogólne, naświetlające tło poszczególnych części wystawy. Tylko wersja francuska.


Dodatkowo w samym Waterloo, w Muzeum Wellingtona (niecałe pięć kilometrów samochodem; Chaussée de Bruxelles 147, 1410 Waterloo), do 5 września 2021 można zobaczyć bardzo sympatyczną wystawę „L’Empire en Playmobil„, która jest też niezłym wstępem do tej głównej, bo opowiada całą historię okresu rewolucyjno-napoleońskiego, wcale nie wyłącznie za pomocą figurek. Ogromna centralna diorama przedstawia różne epizody z bitwy pod Waterloo, ale wokół niej na dwóch poziomach jest skrótowa opowieść o całej epoce. Na szczególną uwagę moim zdaniem zasługuje diorama egipska, jest tam nawet miniaturowy kamień z Rosetty. Niestety wewnątrz czworoboku nie ma osłów ani uczonych. Ładnie wyszła też inscenizacja szpitala polowego.

Dessiner pour Napoléon
Trésors de la secrétairerie d’Etat impériale
(Projektować dla napoleona

skarby sekretariatu stanu cesarstwa)

Musée des Archives Nationales, Paryż
Info praktyczne – dojazd itp. – w przewodniku; wstęp bezpłatny.
Do 18 października 2021 (od 1 września, w sierpniu przerwa)
Ocena: koncepcja 8/10, eksponaty 9/10
strona oficjalna wystawy

Wystawa mocno specjalistyczna, ale jak to w muzeum Archiwów Narodowych dobrze przemyślana i czytelnie przedstawiona. Zebrane na niej zostały głównie projekty przedsięwzięć technicznych oraz architektonicznych i urbanistycznych z czasów pierwszego Cesarstwa: zakładów przemysłowych, nowatorskich i często niezrealizowanych wynalazków (włącznie ze sterowcem), nowej zabudowy miejskiej, ale także dokonania kartograficzne i hydrograficzne. Osobna część poświęcona jest pomnikom chwały cesarstwa.

Wystawa przystępnie tłumaczy – opisami i multimediami (o ile dobrze pamiętam z napisami an


gielskimi) – nowatorski charakter przedstawianych projektów oraz np. towarzyszących im rozwiązań prawnych, jak chociażby wprowadzonego w tej epoce katastru.

Eksponaty pochodzą z normalnie niedostępnych, najcenniejszych zasobów Archiwów Narodowych; część z nich została dopiero niedawno odrestaurowana. Jest to więc okazja, żeby zobaczyć na żywo dokumenty, których nawet badacz łatwo nie dostanie do ręki. Wystawa daje też niejaki wgląd w biurokrację I Cesarstwa, no i pozwala docenić ogrom cywilnych osiągnięć tej epoki (są też projekty militarne, ale w zdecydowanej mniejszości). Warto też zwrócić uwagę na estetyczny walor wielu dokumentów oraz mistrzostwo rysunku architektonicznego i technicznego.

Napoléon n’est plus
(Nie ma już napoleona)

Musée de l’Armée, Paryż
Info praktyczne – dojazd itp. – w przewodniku; możliwość zakupu imiennego „pass Napoléon”, ważnego pół roku, upoważniającego do nieograniczonej liczby wejść do wszystkich części muzeum oraz na wystawy czasowe (cena 30 euro, a więc o raptem dwa euro więcej niż dwa bilety).
Do 31 października 2021
Ocena: koncepcja 8/10, eksponaty 9/10
strona oficjalna wystawy
strona oficjalna wystawy „Napoléon ? Encore !”

Jak zazwyczaj w Musée de l’Armée wystawa przemyślana koncepcyjnie, mimo że tym razem nie zgromadzono jakiejś ogromnej ilości eksponatów. Ekspozycja czasowa jest poświęcona wyłącznie wygnaniu, śmierci i legendzie Napoleona, a jej narracja wymaga pewnej wiedzy o wcześniejszych wydarzeniach. Większa część wystawy znajduje się na trzecim piętrze muzeum (oczywiście w skrzydle wschodnim), ale warto nie przegapić tego, co znajduje się na dole, w sali po lewej, gdzie zazwyczaj znajdują się manekiny historycznej kawalerii.

Kolejne części poświęcone są różnym aspektom ostatniego aktu epopei napoleońskiej; najciekawsze wydały mi się te związane z tajemnicą masek pośmiertnych, testamentem, teoriami spiskowymi dotyczącymi otrucia oraz projektom grobowca w Inwalidach. (Jakkolwiek zwycięski projekt Louisa Viscontiego uważam za bardzo udany, to projekt Henriego Labrouste’a – architekta, który zaprojektował także olśniewającą czytelnię w Bibliotece Narodowej Francji przy rue Richelieu, można zwiedzać – zachwycił mnie totalnie: wręcz żałowałam, że nie został zrealizowany). Zebrano tu też chyba największy zestaw przedstawień rysunkowych i malarskich Napoleona na łożu śmierci. Interesująco została przedstawiona perspektywa brytyjska: sylwetki m.in. sir Hudsona Lowe, lady Holland czy angielskich lekarzy i oficerów. Są też dość liczne rysunki i ryciny autorstwa Brytyjczyków. Dla mnie osobiście szalenie ciekawe były wywrotowe ryciny związane ze śmiercią Napoleona, rozpowszechniane w latach dwudziestych XIX wieku, ukrywające w przemyślny, ezopowy sposób swój prawdziwy temat. Bardzo ładna jest mozaika wg zaginionej apoteozy pędzla Horace’a Verneta, warto też przyjrzeć się zaprojektowanemu przez Dominique-Vivanta Denona relikwiarzowi napoleońskiemu (na co dzień w Musée-hôtel Bertrand w Châteauroux, ale tam jest źle wyeksponowane). Jest też spora sekcja poświęcona retour des cendres.

Na tej wystawie jest stosunkowo mało eksponatów, których nie da się zobaczyć w innych okolicznościach, większość pochodzi z muzeów francuskich, a sporo nawet z ich stałych ekspozycji. Niemniej kilka obrazów, szkiców i archiwaliów to rzeczy rzadko pokazywane: rękopis testamentu, notatki z tymże testamentem związane, szkice brytyjskich oficerów przedstawiające Napoleona na łożu śmierci, czy też np. narzędzia chirurgiczne, które posłużyły doktorowi Antommarchiemu do wykonania sekcji.

Wystawie towarzyszą liczne multimedia, warto obejrzeć wszystkie filmiki, większość (a może i wszystkie) mają wersję angielską. Szczególnie ciekawe są te związane z badaniami masek pośmiertnych oraz teoriami otrucia. Prezentacja multimedialna pozwala też obejrzeć dokładnie wszystkie projekty grobowca.


Równolegle i aż do 13 lutego 2022 w kilku miejscach muzeum odbywa się wystawa „Napoléon ? Encore ! – De Marina Abramović à Yan Pei-Ming„, w ramach której m.in. nad sarkofagiem zawisł kontrowersyjny szkielet konia autorstwa Pascala Converta (w obrębie wystawy tłumaczy się on minimalnie lepiej niż kiedy prezentuje się go jako coś odrębnego, niemalże dodatek do grobowca). Przyznam, że jakkolwiek nie jestem wrogiem sztuki nowoczesnej (choć ta najnowsza rzadko do mnie przemawia), to mało zaprezentowanych tu dzieł wzbudziło moje zainteresowanie i cokolwiek we mnie poruszyło; niewiele z nich też naprawdę ma zauważalny związek z zadanym artystom tematem. W poniższej galerii prezentuję te, które mają (niekoniecznie najlepsze artystycznie). Moim faworytem w sensie pomysłowości i związku z tematem jest obraz (akryl na płótnie) zatytułowany „C’est le chapeau qui fait l’homme” (To kapelusz czyni człowieka) autorstwa Stéphane’a Calais (pierwszy w galerii). Dzięki tej wystawie można zobaczyć salon d’honneur, zazwyczaj zamknięty dla zwiedzających (galeria drugiego piętra, strona północna), więc warto pójść za strzałkami tej wystawy, nawet jeśli ona sama nie budzi entuzjazmu.

Napoléon

Grande Halle de la Villette, Paryż
Info praktyczne: dojazd metrem pod samą halę (linia 5, stacja Porte de Pantin); bilet lepiej kupić online.
Do 19 grudnia 2021
Ocena: koncepcja 9/10, eksponaty 8/10
strona oficjalna wystawy

Jako wystawa przedstawiająca biografię, legendę i epokę Napoleona ta niewątpliwie wygrywa: klarownością wykładu, bogactwem eksponatów, przemyślanym (aczkolwiek dość oczywistym, bo głównie chronologicznym) układem. Niemniej dla fana epoki jest ona paradoksalnie na dalszym miejscu, ponieważ mamy na niej w większości obiekty z francuskich muzeów, z czego wiele takich, które w tych muzeach są na ekspozycji stałej. Wartością jest raczej ich zgromadzenie w jednym miejscu i ułożenie w biograficzną narrację. Niemniej możliwość zobaczenia sporej liczby sławnych obrazów ilustrujących napoleońską epopeję jest też cenna sama w sobie.

Wśród eksponatów najcenniejszych, bo nie do obejrzenia w zwykłym trybie muzealnym, warto wymienić tron znajdujący się do dziś w Pałacu Elizejskim (obecnie siedzibie prezydenta Republiki, którą można zwiedzać zasadniczo tylko w Europejskie Dni Dziedzictwa), a także meble z tegoż pałacu – fotel i stół, na i przy którym Napoleon podpisał 22 czerwca 1815 roku drugą abdykację. Kompas, którego młody Buonaparte używał w szkole w Brienne to też mały rarytas wystawowy. Nie zabrakło też obowiązkowego płaszcza i kapelusza oraz maski pośmiertnej. Część obiektów jest tu lepiej wyeksponowana niż w ich oryginalnych miejscach przebywania, a to zawsze plus. Zadbano też o konteksty – przedmioty są często eksponowane na tle dobrze dobranych reprodukcji rycin czy obrazów, lub też zaaranżowana tak, żeby coś opowiadały, a nie tylko były pokazane.

Warto też podkreślić, że w towarzyszących eksponatom multimediach twórcy wystawy nie uciekli przed tematami trudnymi, jak np. kwestia niewolnictwa, ale też nie poszli w łatwe rozwiązania, ale naświetlają problemy z kilku perspektyw, pokazując złożoność czasów i okoliczności. Wśród multimediów wyróżniają się też analizy ikonograficzne obrazów – warto je obejrzeć, bo naświetlają często ciekawe, a łatwo umykające nawet wprawnemu oku szczegóły.

Muzealniczo i „dydaktycznie” zatem – robota na najwyższym poziomie. (Jest zresztą interaktywny program dla dzieci, ale tylko po francusku). Wystawa jest bardzo duża, oprócz chronologicznie ujętej biografii ma też sekcje tematyczne: luksus, wojsko, rodzina, legenda, więc osoba zainteresowana powinna sobie zarezerwować kilka godzin.

Ogólnie: bardzo bogate w atrakcyjne eksponaty streszczenie tematyki napoleońskiej, niebanalne w ujęciu, ale dla fana epoki, który widziałw większość muzeów francuskich z tematycznymi zbiorami – raczej na dalszym miejscu, bo większość tego już widział. Oczywiście jeśli ma czas, to spędzenie go na tej wystawie nie będzie stratą – jest ona wizualnie bardzo atrakcyjna i narracyjnie wciągająca. Natomiast dla laika czy też osoby tylko pobieżnie znającej tę historię – doskonała okazja do jej lepszego i wieloaspektowego poznania. Takie osoby powinny zacząć ewentualne zwiedzanie rocznicowych wystaw w La Villette, a dopiero potem jechać do Inwalidów czy Malmaison.

Napoléon – Au-delà du mythe
(Napoleon – więcej niż mit)

Gare Liège-Guillemins, przestrzeń wystawiennicza Europa Expo, Liège (Belgia)
Info praktyczne: dworzec w centrum Liège, okolica pierwszego peronu. Są strzałki, choć w pewnym momencie trochę znikają, ale da się znaleźć. W pobliżu kilka parkingów, w tym jeden płatny był akurat jak tam przyjechałam, bezpłatny. Niewątpliwie można łatwo przyjechać pociągiem 😉
Do 9 stycznia 2022
Ocena: koncepcja 9/10, eksponaty 10/10
strona oficjalna wystawy
strona oficjalna wystawy Playmobil w Waterloo

W moim osobistym rankingu być może zwycięzca, po części dlatego, że po wystawie na dworcu spodziewałam się dużo infografik, sporo reprodukcji i kilku eksponatów oryginalnych, raczej niewielkiej wartości. Ale że miałam po drodze, wstąpiłam z ciekawości – i wsiąkłam na pół dnia. Mimo że na początku nadal miałam wrażenie, że to taka wystawa z pozornym rozmachem, która aranżacją i kontekstami łata niedobór atrakcyjnych eksponatów.

Wystawa jest ogromna i złożona w ogromnej większości z unikatowych eksponatów, pochodzących z prywatnych kolekcji, w tym przede wszystkim jednej z największych na świecie prywatnych kolekcji napoleoników Bruno Ledoux, a także głównego odtwórcy Napoleona podczas rekonstrukcji z okazji różnych dwustuleci, Franka Simona (w tym część jego kostiumów). Jest to więc rzadka okazja, żeby te zbiory zobaczyć na własne oczy, a jest co oglądać. Układ jest chronologiczny i zaczyna się od sporej części poświęconej Wielkiej Rewolucji (w kolekcji Ledoux są również unikatowe przedmioty związane zarówno z rodziną królewską jak i rewolucjonistami i najwyraźniej chciano je pokazać). Ta sala jest zaaranżowana bardzo efektownie: ma się np. wrażenie, że rozlana na podłodze krew jest prawdziwa. Kilka innych sal to też bardzo atrakcyjnie zaaranżowane makiety połączone z efektami dźwiękowymi, ale wśród tego znajduje się ogromne bogactwo niezwykle cennych artefaktów. Całość uzupełnia darmowy i wyjątkowo wygodny w obsłudze audioguide z całkiem ciekawą i rzetelnie przygotowaną narracją prowadzoną „przez Napoleona” (wersja francuska, angielska, flamandzka i chyba niemiecka). Wśród opowieści są zarówno historyczne podstawy jak i ciekawostki np. z życia codziennego podczas kampanii. Nawet znając nieźle epokę znalazłam parę ciekawostek.

Wśród eksponatów sporo przedmiotów osobistych i życia codziennego, dużo ciekawych rycin oraz dokumentów. Dla mnie osobiście najważniejszy był jedyny w pełni zachowany zestaw żołnierzyków należących do Króla Rzymu, ale to zboczenie zawodowe. Do niewątpliwie najcenniejszych eksponatów należy mało napoleońska koszula, którą miał na sobie Ludwik XVI w noc poprzedzającą egzekucję czy znane z portretów ubranka delfina Ludwika (XVII), bo pamiątki po tym młodym człowieku to rzadkość. Z nietypowych i niezbyt obecnych na innych wystawach artefaktów mamy tu sporo przedmiotów znajdowanych na polach bitew i duży zbiór drobiazgów związanych z życiem codziennym armii, a także medycyną. Są oczywiście też mundury i dioramy. Na uwagę zasługują pamiątki osobiste po marszałku Neyu, oryginalne wydanie Kodeksu Cywilnego z 1804 roku, a także fotele z Saint-Cloud, bo z tego zburzonego podczas oblężenia Paryża w 1870/71 pałacu nie zachowało się wiele pamiątek. Nie zabrakło też jednego z zachowanych kapeluszy Napoleona.

Układ ekspozycji jest chronologiczny (pod tym względem wystawa jest dobra dla początkujących, choć w przeciwieństwie do La Villette nie ma na niej tych słynnych ikonicznych dzieł), choć klamrę tworzy Św. Helena, a następnie tematyczny: wojna, dwór, rodzina, przeciwnicy, a także akcent lokalny: związki Napoleona z Liège, w tym bardzo ciekawe omówienie portretu pędzla Ingresa. Są też dobrze zrobione infografiki i komentarze audio, co dla początkujących może być bardzo przydatne. Pod koniec mamy ciekawy przegląd wizerunków Napoleona, do których dodano wariację na ich temat autorstwa współczesnego belgijskiego artysty Christiana Merlanda (inspirującego się dodatkowo dwudziestowiecznymi malarzami, głównie surrealistami), prawie jak w Inwalidach, choć na mniejszą skalę. W ramach atrakcji jest jeszcze escape game, ale niestety nie miałam czasu, żeby sprawdzić, na czym polega.

Joséphine / Napoléon. une histoire (extra)ordinaire
(józefina / Napoleon. Historia (nie)zwykła)

Maison Chaumet, Paryż
Wystawa zakończyła się 18 lipca, załapałam się dosłownie rzutem na taśmę, pokazuję więc tylko kilka najciekawszych przedmiotów.
strona oficjalna wystawy

Nieduża wystawa skoncentrowana głównie na przedmiotach luksusowych, ponieważ zorganizował ją dom jubilerski będący spadkobiercą Nitota, głównego dostarczyciela biżuterii i innych cennych drobiazgów dla Józefiny i innych osób z otoczenia Napoleona. Układ był nieco chaotyczny, częściowo obracający się wokół pierwszej cesarzowej, ale czasem od niej odchodzący w sfery bardziej ogólne. Do najciekawszych eksponatów należał pierścionek z monogramem JNB, a także bransoletki akrostychowe (pierwsze litery nazw kamieni tworzą imię, w przypadku pokazanych tu na ostatnim zdjęciu w galerii są to imiona dzieci Józefiny: Hortensji i Eugeniusza). Był też jeden z tronów i oczywiście jeden z kapeluszy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s