Konkordat, który nie podobał się papieżowi

O północy z 15 na 16 lipca 1801 roku podpisany został „régime concordataire de 1801” czyli konkordat między I Republiką Francuską a Stolicą Apostolską. Sama idea konkordatów czyli regulacji stosunków państwowo-kościelnych na gruncie umów międzynarodowych sięga XII w., ale ten konkretny powstał w specyficznych warunkach i miał bardzo specyficzny charakter. Bardzo dla papiestwa niezadowalający.

Jak wiadomo, Rewolucja przeorała życie religijne we Francji, konfiskując dobra kościelne i ustanawiając dla kleru przysięgę lojalności wobec państwa. Antyrepublikańskie poglądy wielu przedstawicieli kościoła wywoływały nastroje antyreligijne i fale przemocy. Rewolucja jednak nie była antyreligijna od początku, aczkolwiek była przeciwna przywilejom duchowieństwa, które było za ancien régime’u jednym z dwóch wyższych stanów, obok szlachty/arystokracji. Przywileje obu stanów zostały zniesione, a w 1790 r. ustanowiono „Constitution civile du clergé” czyli dekret dotyczący księży świeckich i ich stosunku do państwa i „kościoła konstytucyjnego”. Król Ludwik XVI podpisał ten dokument, bo trochę nie miał wyjścia, ale papież dekret potępił, m.in. za robienie z księży urzędników państwowych. Nie akceptował też wyboru biskupów przez wiernych diecezji.

W związku z tym najpoważniejszym polityczno-okołoreligijnym problemem, z jakim borykała się Republika po przewrocie termidoriańskim, obaleniu Robespierre’a i zakończeniu terroru, był podział w łonie francuskiego kościoła katolickiego na kler „konstytucyjny” i „réfractaire” czyli odmawiający złożenia państwowej przysięgi. W roku 1795 Konwent Narodowy wycofał wszelkie subwencje nawet dla „republikańskiego” kościoła, osłabiając w ten sposób jego wpływ, a drugi, tradycyjny odłam był coraz mocniej utożsamiany, w dużej mierze słusznie, z ultrarojalistami.

Na dodatek do wszystkiego, było już dość oczywiste, że Republika, promując wolność od religii, tworzy własne parareligijne formy budowania więzów społecznych. Kult Istoty Najwyższej, Fêtes de la Fédération, sadzenie „drzew wolności” (arbres de la liberté). Te ostatnie zresztą padały ofiarą rojalistów, a potem i Restauracji niczym pogańskie święte drzewa, co świadczy o ich bardzo mocnym parareligijnym charakterze. Jednocześnie popularne przywiązanie do tradycyjnej religii było bardzo mocne, zwłaszcza wśród warstw najniższych – oraz konserwatywnych wyższych.

Kiedy zatem w listopadzie 1799 roku Napoleon Bonaparte obejmował władzę (na razie wraz z dwoma innymi konsulami) w ramach przewrotu, który obalił dyrektoriat, w jego programie zgody narodowej musiała pojawić się kwestia religii. Bonaparte był człowiekiem praktycznym i pragmatycznym, religię zasadniczo uważał przede wszystkim za element stabilizujący społeczeństwo, toteż uważał, że oddanie jej ludziom będzie istotnym elementem odbudowy państwa i społeczeństwa po dziesięciu latach rewolucyjnych niepokojów i chaosu. Nie zamierzał jednak wracać do stanu sprzed rewolucji, ba, pod pewnymi względami zamierzał pójść jeszcze dalej.

Alegoria swobód religijnych

Konkordat roku 1801 (a raczej 26 messidora roku IX) został podpisany ze strony francuskiej przez najstarszego z braci Bonaparte, Józefa, i ministra spraw wewnętrznych Emmanuela Créteta, a ze strony papieskiej przez sekretarza stanu kardynała Ercole Consalviego. Był on dla papiestwa bardzo niekorzystny i papież Pius VII nie był zadowolony z tego obrotu spraw. Wprawdzie kanoniczna część inwestytury wróciła do papieża, ale państwo francuskie zachowywało prawo nominacji biskupów, duchowni nadal byli zobowiązani do składania przysięgi lojalności wobec państwa, a księża musieli dołączać do modlitw tę za pomyślność Republiki (jak dawniej za króla).

I teraz dwie najważniejsze sprawy. Konkordat ze Stolicą Apostolską regulował kwestie kościoła katolickiego, ale tym, czym Pierwszy Konsul Bonaparte poszedł dalej była przede wszystkim regulacja stosunku państwa do religii mniejszościowych. W praktyce oznaczało to wprowadzenie pełnej wolności religijnej i równouprawnienie wszystkich wyznań i religii (odpowiednie dokumenty zostały podpisane dla wyznań protestanckich w roku 1802 – więcej tutaj, a dla judaizmu w 1808 – o tym kiedyś napiszę). W konsekwencji wolność religijna stała się też jednym z niezbywalnych elementów konstytucji napoleońskich w krajach satelickich Cesarstwa Francuskiego. W samej Francji stronie kościelnej nie udało się przeforsować katolicyzmu jako religii państwowej, konkordat stwierdzał jedynie, że jest to religia większościowa, co nie miało żadnych skutków praktycznych poza proporcjami finansowania. Co więcej, sama idea religii większościowej sprawiała, że jeśli na jakimś terytorium większość stanowiło inne wyznanie, to ono zyskiwało taki status i wynikające z tego finanse.

Drugim niezwykle ważnym elementem tej reformy funkcjonowania religii i kościołów we Francji były tzw. artykuły organiczne („prawo 18 germinala roku X” czyli 8 kwietnia 1802). O ile konkordat był bilateralny i regulował kwestie ogólne, o tyle artykuły organiczne były dokumentem państwowym i zawierały szczegółowe zasady sprawowania kultu oraz detale stosunku państwa do papiestwa. Stanowiły np. że papież nie może odwoływać władców ani zwalniać obywateli z lojalności wobec państwa, że decyzje rad ekumenicznych są ważniejsze od papieskich, że papież ma obowiązek szanować lokalne zwyczaje i że nie jest nieomylny. Ba, nawet rozpowszechnianie papieskich dokumentów, włącznie z bullami, musiało być zatwierdzanie przez odpowiednie ministerstwo. Summa summarum konkordat wraz z artykułami organicznymi czynił francuski kościół bardzo mało zależnym od papiestwa, mimo że formalnie z nim nie zrywał. Legat papieski usiłował nawet oprotestować artykuły organiczne jako niezgodne z konkordatem, ale nic z tego nie wyszło. Pius VII ponoć miał nadzieję, że sytuacja się zmieni, kiedy przyjedzie do Paryża na koronację Napoleona w 1804, ale też nic nie uzyskał. Ba, od 1806 r. stosunki Cesarstwa z Państwem Papieskim tylko się pogarszały, ale o tym i o „konkordacie” z roku 1813 osobno.

Wśród tych ściśle praktycznych jedna regulacja zasługuje na szczególną uwagę: „Żadna ceremonia religijna nie będzie miała miejsca poza budynkami poświęconymi dla kultu katolickiego w tych miastach, gdzie istnieją świątynie przeznaczone dla innych kultów.” (Art. 45)

Konkordat roku 1801 obowiązywał do roku 1905 (choć Ludwik XVIII planował powrót do prokościelnego konkordatu Franciszka I z 1516, ale nic z tego nie wyszło), czyli do uchwalenia ustawy o całkowitym rozdziale państwa i kościołów. Stronnictwo antyklerykalne za III Republiki uważało go za całkiem dobre prawo, pozwalające sprawować państwową kontrolę nad związkami wyznaniowymi.

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s